Jesienne spacery po mieście

Idąc we wtorek na nagranie audycji do Radia Plus Kraków, postanowiłam przy okazji zajrzeć w kilka moich ulubionych miejsc, czyli na Uniwersytet. Tak się złożyło, że dawno już nie odwiedzałam swojej uczelni, nie było okazji. Ostatnio byłam tu dokładnie rok temu na konferencji naukowej dotyczącej… alchemii (ale to już zupełnie inna historia, o której zresztą też warto będzie kiedyś opowiedzieć!).

Zatem zapuściłam się w znane i lubiane tereny. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wszystko jest jak kiedyś – my przeminiemy jak mgła nad poranną Wisłą, jak śnieg w maju, a te mury będą trwać w niezmienionym stanie, identyczne, niewzruszone. Jest w tym coś pocieszającego, szczerze mówiąc. Są bowiem trwałe i absolutnie nienaruszalne rzeczy na tym świecie i jedną z nich jest Uniwersytet.

Moje ulubione podwórko wypiękniało. Rośliny podrosły i zrobił się tutaj po prostu rajski zakątek. Gdy byłam studentką, dopiero otwarli tę przełączkę między budynkami, pojawiła się pierwsza ławka i było dosyć skromnie. Teraz jest to naprawdę miejsce wypoczynku.

Podobnie skwerek na tyłach Collegium Maius. Pamiętam, że długo był w ogóle zamknięty, wyglądałam tam tyko z sali wykładowej, żeby zobaczyć, czy jest ładnie (było), teraz można już wejść. Jak widać również są ławki, rośliny, a drzewa są pięknie oplecione bluszczem.

Uważam, że nie ma nic przyjemniejszego niż jesień w Krakowie. Tak cudownej feerii kolorów nie spotyka się w żadnej porze roku.

No Comments

Leave a Comment