Wiejskie ogródki – wspomnienie z wakacji

Moim odkryciem podczas tegorocznych wakacji były wiejskie ogródki. Mam wrażenie, że trochę zbyt mało doceniamy rodzime kwiaty: dalie, hortensje, ostróżki, lilie, czy poczciwe chabry i maki. Zachwycamy się kwiatami śródziemnomorskimi, na przykład lawendą, a przecież pod nosem mamy feerię kolorów i niesamowitych zapachów. Wystarczy się rozejrzeć. W Krakowie wielkim powodzeniem cieszą się zakładane przez miasto łąki kwietne. Ludzie zachwycają się jaskrami, słonecznikami i stokrociami. I bardzo słusznie, bo to takie piękne kwiaty, tak kolorowe.

Wielokrotnie w dzieciństwie zbierałam bukiety polnych kwiatów na łące, trzymałam je potem często po prostu w słoiku, z braku wazonu. To się zdarzało wiele razy podczas wakacji. Teraz wróciłam do bukietowych zwyczajów. Powiem szczerze, że aby tradycji stało się zadość, znalazłam nawet spory słoik i wstawiłam weń bukiet. Cieszył moje oczy na ogrodowym stoliku.

Nie wiem jak Wy, ale ja najbardziej lubię sierpień. To dla mnie miesiąc prawdziwej pełni lata. Kwiaty mają tak zniewalające kolory i zapachy, niebo jest tak czyste, a nocą tak rozgwieżdżone. Choć urodziłam się w lipcu, na każdy sierpień czekam z nową nadzieją. Uważam go za prawdziwe ukoronowanie lata. Summa wszystkich barw, aromatów i zachwytów. W sierpniu najlepiej mi się pisze książki.