Majówka

Wciąż jeszcze przeżywam premierę swojej książki, choć minął już prawie tydzień. Może to finał serii tak mnie nastraja, ale trudno mi oderwać myśli od tych książek. Dobrze, że nadszedł długi weekend i mogę go spędzić czytelniczo-wypoczynkowo, bo pogoda do niczego innego nie skłania. Choć stos książek powoli topnieje i zaczynam się martwić, co ja za chwilę będę czytać.

Wiosna w górach, gdzie przebywam, jest naprawdę piękna. Przede wszystkim kolory wody w rzece, mogłabym patrzeć na nią godzinami. Zieleń tej wody jest niepodobna do niczego innego – to barwa leśnego mchu, taka nasycona i głęboko, jakby wydobyta gdzieś spod kamieni, z samego serca puszczy. Taka woda jest tylko wczesną wiosną, potem już nie widuję podobnych kolorów. To samo liście – ich zieleń jest z kolei bardzo jasna, prawie seledynowa, jakby lekko rozmyta bielą. Gdy zaczyna operować słońce szybko tracą tą pierwszą soczystość.

Nad nami krążą ptaki. Groźne drapieżniki i małe ptaszki, szukające pożywienia. Śpiewają lub wydają groźne odgłosy. Przelatuje motyl, pełza gąsienica. Toczy się życie.

Dzisiaj po raz pierwszy od bardzo długiego czasu poczułam taką prawdziwie dziecięcą radość z życia. Zupełnie bezinteresowną i nie płynącą z niczego innego jak czysty zachwyt z powodu, że jest ładny dzień, spokój i nie trzeba się nigdzie spieszyć.

Jak to mówią – chwilo trwaj, czego i Wam życzę.

No Comments

Leave a Comment