O zbieraniu znaczków (na wesoło)

Nie, nie zbieram znaczków. Kiedyś rodzice próbowali mnie tym zainteresować, gdy byłam mała, ale na próżno. Mama nawet zaprenumerowała mi znaczki (tak, było coś takiego!). Dostawało się raz na jakiś czas pakiecik, a w nim kilka serii – zwierzęta, miasta, sportowców, jakieś wydarzenia. Generalnie po prostu nie podobały mi się te znaczki. Potem obejrzałam dziesiątą część “Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego i chyba wiem dlaczego: pożądliwość rzeczy wiedzie do zguby, a kolekcjonerstwo może zamienić się w taką właśnie pożądliwość.

Mam za to inny zgubny nałóg. Gdy książka pojawia się w przedsprzedaży lub w sprzedaży, lubię wiedzieć co się z nią dzieje, jak sobie radzi. Sprawdzam więc jej miejsce na liście bestsellerów. Cieszy mnie to głównie dlatego, że wiem, iż Czytelnicy czekają na książkę i ufają mi. To duża odpowiedzialność, bo wiem, że nie mogę zawieść nadziei. Ktoś zamówił “Słoneczną przystań” “w ciemno”, licząc na to, że będzie dobra. No więc – musi być dobra! I będzie, obiecuję. A jak sobie radzi? Świetnie. Jeszcze nigdy nie miałam tak znakomitych wyników. W pierwszy marcowy weekend wkraczam z 2 miejscem w dziale Literatura obyczajowa i 29 wśród wszystkich książek Empiku. Bardzo jestem wdzięczna moim Czytelnikom. Naprawdę – ogromnie. 

No Comments

Leave a Comment