Czat odbył się 19 maja 2014 na stronie Książka zamiast kwiatka
Jak to jest zrobione? Skąd pomysł?
Pytanie z czatu: Powiedziałaś kiedyś w wywiadzie, że inspirują Cię klasyczne dramaty. Nie miałabyś ochoty przerobić Szekspira na współczesny kryminał? Ludzkie emocje jednak trwają w niezmiennym stanie od wieków.
Agnieszka Krawczyk: Miałam taki pomysł, ale częściowo wykorzystałam go w „Nocy zimowego przesilenia”, powieści silnie inspirowanej „Tytusem Andronikusem”.
Fascynacja Krakowem i jego historią jest motywem przewodnim kolejnej Twojej książki, jak przygotowujesz się do pisania, czy najpierw jest pomysł na intrygę kryminalną czy raczej zainteresowanie kolejnym etapem historii miasta, którą chcesz pokazać w niebanalny sposób?
Zawsze jest pierwszy podstawowy, zawsze prosty pomysł. Tym razem było to: „chcę żeby zaginął jasnowidz, specjalista od osób zaginionych”. To był punkt wyjścia i oś fabuły, potem doszłam do wniosku, że wojna będzie najlepszym tłem.
To nawet zabawne: ginie spec od znajdywania zaginionych, szuka go fachowiec od oszustów finansowych przy pomocy złodziei… pomysł jest oparty na paradoksie a potem napięcie narasta.
Cieszę się, że się udało!
Agnieszko, jak długo zbierałaś materiały do swojej najnowszej książki? I gdzie udało Ci się znaleźć aż tyle szczegółów okupacyjnej codzienności?
Kilka miesięcy, nie pamiętam dokładnie jak długo, bo zbierałam materiały, pisząc jednocześnie poprzednią książkę „Dziewczynę z aniołem”. Szczegóły pochodzą przede wszystkim z okupacyjnych pamiętników, świetny był dziennik „Niemcy w Krakowie” – bardzo szczegółowy jeżeli chodzi o realia codzienności.
„Dziewczyna z aniołem” łódzka historia przeniesiona do Krakowa. Przyznam się, że ciągle szukałam Piotrkowskiej. Nic z tego. Zauroczył mnie ten Kraków całkiem…
Tak, jest to łódzka historia, która mnie zafascynowała. Do dzisiaj zresztą niewyjaśniona. Przeniosłam ją na swój grunt krakowski, bo jednak własne miasto zna się najlepiej, no i wzbogaciłam nieco elementami historii Bohdana Piaseckiego.
Przyznam się, że detektyw Załuski podbił moje serce rozwiązaniem sprawy Marii Ciunkiewiczowej. Lubisz wyszukiwać w pitavalach co ciekawsze sprawy?
Tak, uwielbiam pitavale, a sprawa Ciunkiewiczowej była wyjątkowo smakowita!
O tak, to kąsek! Też uwielbiam i zbieram, w nich są materiały na wiele książek.
Niestety, tak jak napisałam w „Nocy” przestępstwa okresu międzywojna były w większości przypadków trywialne – był kryzys i szerzyły się napady rabunkowe i morderstwa dla pieniędzy. Sprawa Rity Gorgonowej to był naprawdę ewenement na tle parady rabunków i oszustw finansowych.
Zgadzam się, ja bardzo cenię Pitaval Bydgoski, są w nim w większości sprawy powojenne, ale jedna w ciekawy sposób wiąże się z Krakowem. Autorzy Sygit i Derenda.
Kryminał, kryminał retro, powieść obyczajowa – który gatunek lepszy?
Jesteś bardzo wszechstronną pisarką – masz w dorobku obyczajówkę, kryminał z potężnym przymrużeniem oka, opowiadania z dreszczykiem i kryminały retro. Który gatunek najbardziej lubisz?
Wszystko lubię – nad kryminałem retro muszę się mocno napracować, bo to jednak nie moje czasy. Jestem wesołego usposobienia, więc lubię też pisać na wesoło. A powieści obyczajowe piszę takie, jakie sama chciałabym czytać.
Witaj Agnieszko, Gratuluję, powieść jest fantastyczna. Tak jak wszystkich, którzy ją przeczytali uderzyła mnie twoja dbałość o szczegóły, drobiazgowość, dzięki której wojna jest, ale trochę obok. Kraków żyje. Zastanowił mnie różowy lakier do paznokci i związany z nim komentarz. Wymyśliłaś, czy znalazłaś w materiałach źródłowych?
Dzięki Iwonko. Oczywiście szukałam w źródłach czy w latach 40. kobiety używały lakieru do paznokci i jakiego. No i wyczytałam, że w tamtych czasach bardzo rzadko używano tego samego koloru lakieru i szminki, robiły tak tylko Amerykanki. Bardzo mi się to spodobało, taki smaczek do wykorzystania.
Dzięki, to drobiazg, który ma znaczenie.
Czy Artur Załuski pojawi się jeszcze w jakiejś powieści? Bo przyznam, że ogromnie mi zaimponował.
Jest plan kontynuacji tej książki. Artur Załuski będzie działał jako kurier AK w całej Europie. Chciałabym, żeby akcja toczyła się przed lądowaniem w Normandii i opowiadała o grze wywiadów europejskich w obliczu nieuchronnej klęski Hitlera. Mam już mnóstwo materiałów.
Świetny temat! Czekam!
Podobno musisz jeszcze raz przyjechać do Wiednia, żeby zrobić risercz Czekamy już na Ciebie ze sznyclami.
No jasne, że muszę przyjechać do Wiednia. Wybieram się też do Budapesztu, gdzie była placówka polskiego wywiadu „na uchodźctwie”.
W Budapeszcie tez mamy placówkę! Musicie wiedzieć, że wielką przyjemnością jest towarzyszenie Agnieszce, kiedy zbiera materiały do książki. Chodzimy wtedy w bardzo dziwne miejsca…
O tak! Ostatnio byłyśmy w wiedeńskiej „Wieży szaleńców” i secesyjnej ubikacji.
To w Budapeszcie koniecznie termy, ci panowie zanurzeni po pas i rozgrywający partie szachów…
Takie termy to wymarzone miejsce spotkań szpiegów. Wszyscy wyglądają tak samo w czepkach kąpielowych.
I można kogoś zamknąć w saunie!
Albo skręcić kark w czasie masażu, Agnieszko, podsuwamy Ci gotowce!
Dzięki dziewczyny, na Was zawsze mogę liczyć!
Hitler i okultyści – ulubiony temat
Należę do nielicznych szczęściarzy, którzy przeczytali „Noc zimowego przesilenia” jeszcze przed premiera Włożyłaś tam jednego ze swoich „koników”, fascynacje Hitlera okultyzmem.
Oj tak, co prawda nie pada ani razu nazwa Ahnenerbe, ale to od lat jest mój konik. Himmler był fanatykiem nauk okultystycznych i epizod opisany w książce jest jak najbardziej możliwy. Hitlerowcy szukali Arki Przymierza (jak w filmie o Indiana Jonesie) i św. Graala. Wierzyli, że istnieje siła (Vril), która rządzi całym kosmosem, kto ją posiądzie, ten zyska władzę nad światem. Czasami trudno pojąć, jak mogli wierzyć w to wszystko!
Dla mnie to raczej dowód na ich psychiczne odchylenia… to była kolekcja socjopatów.
Ja też mam wrażenie, że naziści byli tutaj szaleni. Zresztą mój bohater Artur Załuski wykłada moją własną teorię na ten temat – hitlerowcy osiągnęli już takie zapamiętanie w źle, że posunęli się do granic szaleństwa.
Socjopatia i psychopatia to raczej nie szaleństwo… tylko ułomność… ja mam wrażenie, że Lothar szukał szaleństwa jako środka na swoją dewiację psychiczną.
Zdecydowanie tak. Może nawet szaleństwo ułatwiało mu „kultywowanie” swych dewiacji.
Szaleństwo wtedy ogarnęło ich wszystkich… a dewianci znaleźli sobie przystań.
No właśnie! To był czas, kiedy obłęd nie miał praktycznie żadnej tamy!
Aga, nazistowska mistyka to niesamowicie ciekawy temat. Ile prawdy historycznej jest w Twojej książce? Chodzi mi o ten wątek.
Cała otoczka jest prawdziwa. Himmler miał swój Czarny Zakon, który spotykał się w twierdzy Wewelsburg, mieli tam nawet okrągły stół. Otto Rahn prowadził poszukiwania św. Graala w górach we Francji. Bractwo Sol Invictus wymyśliłam, ale wzorowałam je na Czarnym Zakonie i Ahnenerbe, ogromnie tajemniczej organizacji mistycznej badającej „dziedzictwo przodków”.
Zafascynował mnie kiedyś O. Rahn. Tajemnicza śmierć, katarska endura, czy sprytna ucieczka?
Trudno to jednoznacznie wyświetlić, jest taka książka o tajemnicach Graala, bodaj „Droga do świętego Graala”, gdzie ta historia jest bardzo dokładnie opowiedziana. Rahn zaginął w Alpach podczas śnieżycy, niektórzy mówią, że posiadł ogromną moc i żyje do naszych czasów (miałby już ponad 100 lat). Szukał w tym czasie Graala w katarskiej twierdzy Montsegur.
Krakowskie historie i podziemia w Przegorzałach
Podobały mi się postaci z półświatka. Na ile oparte są na autentycznych złodziejach krakowskich?
To są historie, które znam z opowiadań, były takie legendy krakowskiego półświatka, na przykład złodziej, który dorabiał klucze na podstawie ich wyglądu, to znaczy patrzył na klucz i potem go odtwarzał. Przypuszczam, że ówczesne klucze były dużo mniej skomplikowane niż współczesne, ale zawsze to sztuka!
Kwestia dokładności i tolerancji. Z gerdą to nie wyjdzie, ale z dawnymi kluczami owszem.
Skąd wziął się loch w zamku w Przegorzałach? Jest trochę zbyt wielki, by być prawdziwym?
No, oczywiście w Przegorzałach nie ma takiego schronu, jest on całkowicie moim wymysłem. Duże schrony są pod ulicami (Aleje Trzech Wieszczów) i pod Parkiem Krakowskim. No, ale biorąc pod uwagę wielkość zamku w Przegorzałach taki schron mógłby tam być. Wczoraj byłam w forcie w Toniach, chodząc betonowymi korytarzami austriackiego fortu pancernego, częściowo pod ziemią, nagle znalazłam się w świecie swojej książki. Było to niesamowite!
Taki schron by się nie zmieścił. I bardzo zwracałby uwagę… musiałby być wysoki na wzrost 2 ludzi do finałowej sceny… a to zwraca uwagę. Ale starcie w nim było klimatyczne.
A kilkupoziomowe schrony na Dolnym Śląsku? Oczywiście wiadomo w Przegorzałach czegoś takiego nie ma, ale tutaj właśnie chciałam postawić na maksymalną umowność.
Właśnie tam były kilkupoziomowe. Były też wielkie podziemne sale w Górach Sowich i kilku innych miejscach – ale one były głęboko. To zmienia widoczność i tajność przedsięwzięcia.
Ale przez to całe finałowe starcie nabrało bardzo stosownego klimatu. Nierealny schron to miejsce w sam raz dla walki jasnowidzów z okultystami.
Zdecydowanie!
Co dalej? Kryminał retro, czy współczesny?
Dobrze się czujesz w kryminale retro? Bo mam wrażenie, że jest dla Ciebie stworzony…
Ja bym chciała napisać kryminał o współczesnym Krakowie…
Oooo! Zdradzisz, czy masz już jakiś pomysł?
No mam pomysł, mam… ale nic nie powiem, nic nie wyciągniesz! W zamierzeniu ma to być kolejny mroczny kryminał, ale bez okultystów i spisków tym razem.
Świetnie Cię rozumiem, bo sama nie opowiadam nigdy o powieściach, które piszę, lub planuję. Ale tak bardzo chciałabym się dowiedzieć… Chyba jednak będę musiała poczekać, aż to napiszesz.
Może wrócę do moich bohaterów z opowiadań z tomu „Mordercze miasta”? Zwłaszcza do Jacka Gordona, byłego policjanta, obecnie autora kryminałów?
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w czacie za fantastyczne pytania – to było najlepiej spędzona godzina w ostatnim czasie!
Dziękuję zespołowi redakcyjnemu Książka zamiast kwiatka w składzie: Grażyna Strumiłowska, Anna Klejzerowicz, Małgorzata Kursa, Iwona Mejza i Piotr Olszówka za organizację całego wydarzenia i wszechstronną pomoc.
I zapraszam do Książki zamiast kwiatka!
Agnieszka Krawczyk



